W Warszawie jest taniej. Bo jest konkurencja. Tyczy się to nie tylko knajp, ale większości towarów i usług. No może usług nie wszystkich, bo tych "dla ludzi", czyli kosmetycznych, fryzjerskich czy medycznych nie. Ale np. wszelkie kwestie związane z naprawami, serwisem itp. są tańsze, a w cenę wliczony jest ODBIÓR i PRZYWIEZIENIE z powrotem! Np. ostatnio w ten sposób naprawiłem drukarkę za 100zł. Rzeczy typu ubrania, to w ogóle nie ma porównania. W Warszawie jest wiecznie jakaś "wyprzedaż" i ciuchy są za śmieszne pieniądze! Drogie jest tylko mieszkanie, ale zarabia się też inaczej, poza tym 4 godziny dziennie z życia niespędzane w podróży też jest coś warte.
Przepraszam, że trochę odbiegłem od tematu, ale czytając ten wątek nie mogłem się oprzeć, gdy widzę, jak strzyżenie baranów w Skierniewicach postępuje i się rozkręca.
Przy okazji - ciekawe, czy gdyby ktoś zalożył konkurencyjny lokal o podobnej powierzchni to czy by mu "się" np. nie spalił po dwóch miesiącach...
