PREZESIE SSM!!! "Pupilek czasem i w piaskownicę... Skierniewice mogłyby pochwalić się, że mają około stu ubikacji dla psów... gdyby równocześnie nie były to też piaskownice dla dzieci. - Ostatnio do naszej piaskownicy dosypano piachu i u dwulatków wywołało to prawdziwą euforię - mówi mama 2,5-letniego Łukaszka. - Dużo dzieci tu przychodzi z bloków w okolicy ulicy Asnyka, szkoda tylko, że wokół jest tak bardzo brudno - dodaje. Piaskownica należy do Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej i jest jedną z 46 spółdzielczych piaskownic w mieście. Ich utrzymanie polega głównie na przywiezieniu wiosną świeżego piachu. Niestety, niedługo potem piach nie jest już czysty i przyjazny dla dzieci. - Jest po prostu zanieczyszczany przez psy - mówi Zygmunt Zabilski, wiceprezes SSM. -ĘTo ogromny problem, zresztą nie tylko w samych piaskownicach, ale też na trawnikach i chodnikach. Są niby przepisy, jest regulamin utrzymania czystości w mieście... i widzimy, co się dzieje. W niektórych miastach sprawę psów postawiono na ostrzu noża i daje się wyegzekwować, a u nas problem istnieje od lat - mówi prezes. We wrześniu 1997 roku radni przyjęli uchwałę o wprowadzeniu "Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Skierniewice", jednak jak zwraca uwagę nasz rozmówca, jest to zbiór martwych, nie dających się urzeczywistnić pobożnych życzeń. Jednym z nich jest sprzątanie przez posiadaczy psów nieczystości po własnych czworonogach. - Jak mam to wyegzekwować? Za każdym psem puścić strażnika? A konia z rzędem temu, kto jest w stanie obstawić każdą piaskownicę w mieście - PawełĘHałatiuk, komendant Straży Miejskiej nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Skierniewicach posiadacze psów z całkowitą bezkarnością pozwalają, by zwierzęta brudziły nie tylko trawniki, ale nawet piaskownice dla dzieci. - Nie jesteśmy w stanie zidentyfikować, czy człowiek idący obok biegającego psa jest jego właścicielem, czy nie jest - dodaje komendant. Największy problem komendant widzi w edukacji społeczeństwa. Mówi, że psi problem to nie kwestia egzekucji przepisów, a dobrego wychowania właścicieli zwierząt. W Skierniewicach jest co najmniej 100 piaskownic, także tych należących do Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Prezes również nie ukrywa, że psy brudzące w nich piach są problemem nie do zwalczenia. - Bywa, że niektóre piaskownice po prostu likwidujemy, bo okoliczni mieszkańcy nie mają jużĘmałych dzieci, a same piaskownice zamieniają się w ubikacje dla psów - mówi Krzysztof Tułacz, prezes ZGM. - Teraz będziemy remontować dwie piaskownice, przy ul. Żwirki i Mszczonowskiej i planujemy je ogrodzić płotkami z furtką. Tylko, czy to będzie jakaś przeszkoda dla psa, a także dla jego właściciela? - zastanawia się nasz rozmówca. - Regulamin? Jest, tylko kto go egzekwuje? - dodaje prezes Tułacz. Tymczasem miasto jak może, tak ułatwia życie... właścicielom psów. Od kilku lat nie płacą oni nawet symbolicznego podatku rocznego - który mógłby być przeznaczony choćby na wymianę zabrudzonego piachu. W Skierniewickiej Spółdzielni Mieszkaniowej napełnienie 46 piaskownic kosztowało 3.500 zł. W tej sytuacji o kagańcach na psich pyskach nawet nie ma co mówić. Według komendanta Straży Miejskiej przepisy są bardzo nieprecyzyjne i nie nakładają takiego obowiązku. Podobno zależy to od zdolności właściciela lub opiekuna psa do sprawowania kontroli nad zwierzęciem... Jeżeli jest w stanie nad nim zapanować, to nie musi używać kagańca - pytanie jednak, czemu strażnicy nie reaguję też na fakt, że ulicami Skierniewic z dużymi psami bez kagańców spacerują dzieci? Kilkunastoletnia dziewczynka, którą wczoraj widzieliśmy z dużym wilczurem bez kagańca na ul. Batorego, raczej nie "jest w stanie sprawować kontroli w każdej sytuacji". 23.05.2002 / źródło: Dziennik Łódzki Jaka to trudność ,żeby piaskownice ogrodzić drobną siatką oraz zabezpieczającą furtką zamykaną na skobel, a sprawa ciągnie się już tyle lat!! !!!! !!!! !!!
|