Witajcie

Cieszę się, że ten post wciąż egzystuje

Jakieś półtora miesiąca, zadzwoniliśmy na porodówkę, aby dowiedziec się z pierwszej ręki tego co nas najbardziej interesuje. Położna, z którą rozmawialiśmy, bardzo sympatyczna, powiedziała, że można wpaśc do szpitala, na oddział i już na miejscu popytac, może zajrzec zobaczyc sale do porodu.
Teraz dopiero jakoś udało nam się znaleźc na to czas.
I faktycznie, właściwie jest tak, jak pisała "mała" - nic się od trzech lat nie zmieniło. Przynajmniej jeśli chodzi o to co dla mnie jest ważne.
Sale do porodu trzy, a właściwie jedna, przedzielona na trzy murkami.
Możliwośc porodu rodzinnego bez żadnych opłat.
Lewatywa (akurat przeciwko temu nic nie mam i raczej jestem za dla własnego komfortu;)
Golenie - tylko niewielkiej części w miejscu przecięcia i szycia. No i niestety rzeczywiście nacina się z reguły każdą rodzącą, a tzw. pierwiastki raczej bez wyjątku.
Poród - ostatnia faza i samo wyjście dziecka - niestety na leżąco.
Niestety nie czeka się też na to, aż pępowina przestanie tętnic, i odcina się ją albo od razu, albo po położeniu dziecka na piersiach (a kładzione jest od razu).
W pierwszej i drugiej fazie można korzystac z piłki i czegoś w rodzaju drabinek, ale miejsca jest raczej malutko, przynajmniej takie było moje wrażenie, i wszystko takie szpitalne.
Oprócz tego, że marzy mi się poród do końca w pozycji wertykalnej, bez konieczności nacinania,
z pępowiną odciętą bez pośpiechu, to marzy mi się też poród w sali z przyciemnionym światłem - bo wówczas, jak dowiodły badania, kobieta czuje się bezpiecznie, a to sprzyja naturalnemu uwalnianiu się oksytocyny w organizmie, szybszemu porodowi, mniejszej ilości komplikacji i dla kobiety i dla dziecka.
Marzy mi się zwyczajnie rodzic po ludzku...
I wiem, że są szpitale, w których jest to możliwe... Szkoda, że skierniewicki jeszcze do nich, niestety, nie należy...
Wszystkim przyszłym rodzącym życzę jak najlepszych wrażeń wyniesionych z tego niezwykłego momentu, jakim mam nadzieję, jest i będzie poród
